|

Temat Duchów Natury jest niesamowicie interesujący. Nie dość, że sam
świat przyrody jest bardzo bogaty i zachwycający, to jeszcze obfituje w różne
duszki. I tu nasuwa mi się myśl, że należy ponownie zajrzeć do baśni i
bajek, bo to, co wydawałoby się czystym wymysłem może jednak istnieć.
Chcą Państwo Elfy? - proszę bardzo! Krasnale i gnomy? - żaden problem. Tak przynajmniej wynika z
czytanego niegdyś przezemnie artykułu (niestety nie mam namiarów). Otóż nie
gdzie indziej jak w Islandii, te baśniowe postacie żyją sobie w
kamieniach, lasach oraz innych miejscach i mają niemały problem z człowiekiem.
Naruszane są ich siedziby, ponieważ człowiek pozyskuje dla siebie nowe tereny
pod budowy i działalność.
 |
Niby nic, ot bajeczka, gdyby nie to, że faktem są np. kończące się drogi przed
głazami. Budowniczowie kładą drogę, a przeszkadzający głaz trzeba usunąć, tyle,
że się tego nie da zrobić: psują się maszyny, wypadają jakieś inne utrudnienia.
Przyczyna? Nie pech:) Ot poprostu kamuszek jest siedzibą krasnala i nie życzy on
sobie, aby przesuwano mu dom. Utrudnia więc pracę budowniczym, aby zostawili go
w spokoju i jak widać - niekiedy skutecznie. Podobno czasem zatrudnia się osoby
potrafiące nawiązać kontakt z takim duszkiem i pertraktuje się z nim możliwość
przesunięcia głazu. Duszek taki, opuszcza głaz na umówiony czas i praca idzie
dalej jak trzeba:)
W Polsce też jest mnóstwo duszków natury. Nie trzeba daleko szukać.
Każdy kwiatuszek, każde drzewko, kamyczek, woda, ogienek - wszystko ma swojego
duszka i nie jednego, ale wiele. Nie może być przyrodu bez duszków - opiekują
się one swoimi "przydziałami":) |
Bardzo ładnie na ten temat napisała Pani Bogusia Andrzejewska:
Nasuwa się pytanie, dlaczego człowiek, będąc najdoskonalszym
stworzeniem o największych możliwościach, ucieka po pomoc do aniołów i duchów
natury. Otóż cały ludzki problem polega na tym, że kiedy obdarzono nas ciałem,
dostaliśmy także w prezencie umysł. Logiczne myślenie zabija w nas intuicję,
zasłania nam drogę wewnętrznego rozwoju i utrudnia rozpoznanie własnego ducha.
Zwróćmy uwagę, że podstawowa medytacja, która ma nas zbliżyć do celu duchowej
wędrówki polega na "nie myśleniu", na całkowitej umysłowej pustce. Buddyjscy
lamowie, będący często osobami oświeconymi, nauczają, że należy oczyszczać swój
umysł ze wszystkiego tak, aby był jak lustro. Sugerują, że w każdym z nas jest
podstawowa esencja istnienia, którą trzeba nauczyć się dostrzegać pod pokrywką
emocji, uczuć i logicznego rozumowania.
Spróbuj przyjrzeć się małym dzieciom, które nie zdążyły
jeszcze wypełnić się stekiem najróżniejszych myśli. Bardzo często widzą one
aurę, reagują ze wszech miar intuicyjnie w sytuacjach, kiedy my zastanawiamy się
godzinami, co robić. Niemal bezbłędnie odróżniają ludzi życzliwych od
fałszywych, a zdarza się, że rozmawiają z istotami, które dla nas są całkiem
niewidzialne. Świadczy to o tym, że ich związek z własnym duchem jest ciągle
jeszcze dosyć silny, że nie zdążyły jeszcze całkiem zapomnieć skąd przyszły i do
czego zmierzają. Z biegiem czasu, kiedy dziecko staje się dorosłym, zatraca więź
z tym podstawowym okruchem boskości, który drzemie w każdym z nas i obudzenie
którego sprawia, że człowiek staje się oświecony.
Duchy natury, zwane także elementalami, dewami lub aniołami
natury, nie posiadając ciała i umysłu, nie tracą nigdy kontaktu z Najwyższym
Źródłem. Posiadają świadomość swojej więzi z boskością i są czystym kanałem
przepływu życiodajnej energii. Tymczasem człowiek, posiadając te same
możliwości, często blokuje w sobie energię, ogranicza uzdrawiający strumień do
cienkiej, słabiutkiej strużki. Pojawiają się problemy, smutki i choroby. Życie
zaczyna toczyć się w całkowitym oderwaniu od kosmicznych więzi i na przekór
rządzącym we wszechświecie prawom przyrody.
Czy wiesz, że tkwiąca u podstaw ludzkiego ciała kundalini jest w stanie odżywić,
zharmonizować i zachować w doskonałym zdrowiu cały ludzki organizm? Ale kto z
nas tak naprawdę umie z nią pracować i w pełni korzystać z jej dobroczynnej
mocy? Energia, która przychodzi do nas z zewnątrz, która jest wszędzie dookoła w
mniejszym lub większym stopniu, także potrafi zasilić ludzkie ciało i duszę. Ale
kto potrafi ją pobierać i wykorzystywać, oprócz adeptów Reiki i osób pracujących
z magnetyzmem czy bioenergoterapeutów?
Posiadając ogromne możliwości dane nam przez naturę, nie umiemy z nich w pełni czerpać.
Zanim staniemy się dorośli, zapominamy o naszym boskim rodowodzie i potężnej
mocy, dzięki której możemy zawsze być zdrowi i szczęśliwi, jeśli tylko naprawdę
tego właśnie pragniemy. Dlatego możemy i powinniśmy korzystać z pomocy
dobrych duchów natury. Są one czystymi kanałami energii i mądrości, umożliwiają
jej manifestację w świecie materialnym. Wszyscy ci, którzy cierpią na
wszelkiego rodzaju blokady mogą skorzystać z ich dobroczynnego oddziaływania. |
 |
Driada Duchy natury mają swoje cele i zadania, co nie
przeszkadza im pomagać człowiekowi, jeśli po taką pomoc zwróci się do nich.
Mogą użyczyć mu swojej mądrości oraz wesprzeć go energetycznie. Nie tracąc
kontaktu z boskością, są pełne bezinteresownej życzliwości i miłości, co
sprawia, że prośba o pomoc nigdy nie pozostaje bez odpowiedzi. Znane mi są
przypadki, kiedy człowiek został uleczony wyłącznie poprzez duchy drzewa.
Słyszałam historie o dewach z przyszpitalnego parku, które systematycznie
wspierały pacjentów i lekarzy, wysyłając im energię oraz odbierane intuicyjnie
przekazy informacji na temat leczenia. Ponadto wiele mówi się o tzw.
miejscach mocy, które działają szczególnie dobroczynnie na ludzi i to na wielu
płaszczyznach. A przecież takie miejsce, to nic innego jak szczególne
"zagęszczenie" różnego rodzaju duchów natury, które upodobały je sobie na
siedlisko.
Z pomocy takich właśnie sił korzystają szamani i czarownicy
"prymitywnych" plemion. Ostatnio coraz częściej współczesna medycyna zwraca się
po pomoc do ludowych uzdrowicieli, których mądrość i doświadczenie jest głęboko
związane z umiejętnością harmonijnej współpracy z naturą. Zielarze
przyrządzający skuteczne napary, znachorki "zamawiające" i okadzające chorobę
korzystają w pełni z magicznych właściwości przyrody i jej uzdrawiającej mocy.
Bardzo często nawiązują kontakt z elementalami i do nich, świadomie lub nie,
zwracają się po wsparcie.
 |
Duchy natury różnią się między sobą zakresem oddziaływania, począwszy od potężnych planetarnych
Archaniołów, a skończywszy na pojedynczym duszku małego kwiatka. Opiekują się
trzema królestwami przyrody: mineralnym, roślinnym i zwierzęcym. Dla przeciętnego człowieka niewidzialne, są dostrzegane
przez osoby jasnowidzące i przez nie określone, opisane i podzielone na różne
typy. Najistotniejszym podziałem jest ten podporządkowany czterem żywiołom.
Duchy ziemi reprezentują Gnomy (Skrzaty),
które opiekują się wszelkimi formacjami lądowymi: polami, skałami, wyspami,
począwszy od małych kamyków, a skończywszy na potężnych górskich łańcuchach.
Duszki wodne to Nimfy (Rusałki, Wodniki, Ondyny). Przebywają w strumykach,
rzekach, jeziorach, morzach, wszędzie tam gdzie pojawia się element wilgoci lub
wodny zbiornik, a szczególnie pięknie manifestują się w rejonie wodospadów. |
Ogniem opiekują się istoty zwane Salamandrami
(Płomieniakami), zjawiające się we wszystkich silnie nasłonecznionych
miejscach, we wnętrzach wulkanów i wreszcie wszędzie tam gdzie zapalimy
jakikolwiek płomień. Bez wątpienia patronują coraz popularniejszej terapii Homa,
której głównym elementem jest palenie Agnihotry. Sylfy (Elfy, Latawce)
związane są z powietrzem, aktywnością wiatru i formacjami chmur. Driady
stanowią szczególny rodzaj dewów, reprezentują świat roślinny, a zwłaszcza
lasy, parki, zagajniki i pojedyncze drzewa. Podobno w ciele eterycznym drzew
istnieją jeszcze inne duszki nazywane Mannikinami albo drzewnymi ludzikami.
Ilość i rozmaitość duchów natury jest tak ogromna, że nie sposób ich policzyć.
Jedno jest pewne: przewyższają swą liczbą wielokrotnie liczbę ludzi, zwierząt i
roślin.
Jednym drzewkiem opiekuje się jego właściwa mu driada, ponadto
duch zagajnika, potem duch góry na zboczu której rośnie, następnie anioł całego
pasma górskiego, anioł krajobrazu, wreszcie anioł wyspy, kontynentu i planety.
Ponadto drzewko to podlega opiece Sylfów związanych z wiatrem, który buszuje mu
w gałęziach oraz Gnomów związanych z ziemią, na której rośnie.
|
Wymyślone przez ludzi nazwy dewów pochodzą z różnych kultur i różnych rejonów, podobnie
jak opis ich wyglądu, który sobie tutaj darujemy. Nie musisz wierzyć temu, co
widzą inni ludzie, a czego ty dostrzec nie potrafisz. Natomiast warto wierzyć w
to, co czujesz. Kiedy zaczniesz często obcować z przyrodą i nauczysz się słuchać
tego, co ma ci do powiedzenia, przekonasz się, że duchy natury istnieją i są
otwarte na przyjazny kontakt z tobą. Większość z nas instynktownie wyczuwa
ich obecność, a nawet podświadomie dąży do odnowienia więzi z nimi. Jeśli w
dzieciństwie miałeś w parku, lesie lub ogrodzie swoje ulubione miejsce, w którym
chowałeś się przed światem ze swoimi smutkami i radościami, to bądź pewien, że w
ten właśnie sposób nawiązałeś nić porozumienia z duszkami zamieszkującymi ten
kącik ogrodu. Być może twoje myśli i marzenia, które snułeś w tym miejscu, były
inspirowane przez otaczające cię wówczas elementale. Jeśli miałeś swoje ulubione
drzewo, to zapewne na jego konarach lub w cieniu jego gałęzi łączyłeś się
podświadomie z duchem rośliny.
|
 |
Dobre samopoczucie, komfort psychiczny i spokój, które
otaczają człowieka w jego ulubionym miejscu na łonie natury, są dziełem
przebywających tam aniołów.
Zajmują one znaczącą pozycję w realizacji planów przyrody. Są w
pełni twórczymi istotami i to właśnie one czuwają nad kiełkowaniem roślin, nad
okresem owocowania i rozmnażania się różnych gatunków. Działają wewnątrz
wszystkich organizmów żywych i poprzez nie, a przejawy ich opieki nazywamy
prawami przyrody. Czuwają nad podstawowymi procesami życia na ziemi i starają
się chronić wewnętrzną harmonię biosfery. Dewy czterech żywiołów odgrywają
dominującą rolę w powstawaniu, adaptacji i ewolucji życia na naszej planecie.
Obecnie w obliczu ekologicznej klęski duchom natury przypisuje się bardzo
aktywną obronę przed całkowitym skażeniem środowiska. Podobno to Gnomy
wywołują trzęsienia ziemi, Nimfy zalewają nas powodziami, a Salamandry powodują
gwałtowne erupcje wulkanów i wybuchy trudnych do opanowania pożarów. Natomiast
Sylfy są odpowiedzialne za dziwne zmiany klimatyczne i atmosferyczne, wobec
których naukowcy bezradnie rozkładają ręce. Tak czy owak warto się z duchami
natury zaprzyjaźnić, bo przecież nam wszystkim w równym stopniu powinno leżeć na
sercu dobro naszej planety. Dzięki niej wszak żyjemy, spożywamy nasz pokarm,
oddychamy czystym powietrzem. Wierzę, że w gruncie rzeczy każdy człowiek w głębi
serca jest ekologiem, o ile nie jest samobójcą, któremu zupełnie na życiu nie
zależy. Ekologiczne problemy pojawiają się najczęściej z ignorancji i nie
uświadamiania sobie szkodliwego dla przyrody działania. Duchy natury
wspierając nasz rozwój mogą nas jednocześnie tak wiele nauczyć, zwłaszcza w
zakresie ochrony środowiska.
fragment książki B. Andrzejewskiej "Magia Drzew"
|
|